ćwiczenia w pisaniu

W tym amerykańskim filmie z 2011 roku wystąpili:  Ben Stiller, Eddie Murphy, Tea Leoni, Casey Affleck, Mathew Broderick, Alan Alda i Michael Pena. A. Shaw (A. Alda) to cyniczny miliarder, który zdefraudował miliony dolarów – aluzja do Madoffa bardzo sugestywna. Na co dzień mieszka na najwyższym piętrze wieżowca. Tylko milionerów stać na kupno apartamentu w Tower Heist. Drapacz chmur obsługiwany jest przez liczną załogę, na której czele stał zwolniony z pracy J. Kovaks (B. Stiller). To on właśnie nie pytając nikogo o zdanie, powierzył pieniądze z funduszu emerytalnego załogi panu Shaw. Czuje się za to odpowiedzialny i pragnie odzyskać pieniądze personelu Tower Heist. Chce tego dokonać wraz z kilkoma innymi nieudacznikami nazywanymi przez miliardera: cieciami (obsługują mieszkańców Tower Heist, aluzja do pracy stróża).

Tower Heist: Zemsta cieciów

Tower Heist: Zemsta cieciów

Komedia lekka i zabawna, dobra na weekendowe popołudnie. Plusem jest z pewnością obsada. Reżyserowi B. Ratnerowi znanemu z doskonałych komedii z Jackie Chanem „Godziny szczytu” udało się namówić do współpracy Stillera i Murphy-ego. Pierwszy z nich jest obecny przez cały czas na ekranie, drugi, właśnie, wkomponowany w scenariusz dość płytko. Murphy jako niegroźny złodziej grający Slide’a najpierw pojawia się jako bohater drugiego planu, potem wtapia się w akcję i współpracuje z „cieciami”, aby nagle zniknąć i zbuntować się przeciwko nim. Następnie ginie gdzieś z oczu, aby na koniec pojawić się w scenach wielkiego finału. To nie do końca przemyślana postać, a ponieważ dotyczy gwiazdy, po prostu drażni. Przypomnę, że Eddie Murphy całe lata świetlne temu zagrał główną rolę w „Nieoczekiwanej zmianie miejsc” (1983), gdzie jego bohater też miał zemścić się na milionerach. Być może więc dlatego chciano odsunąć z pierwszego planu wyrazistego Slide’a. Murphy mimo to przyćmił rolę pierwszoplanową Stillera, który był bohaterem obrazu „Poznaj naszą rodzinkę” (2010).

Jest tu kilka rzeczy bardzo naiwnych, jak zamurowany sejf czy samochód ze szczerego złota… Obnażony sposób myślenia miliardera ukrywającego do końca miliony gdzieś w sobie tylko znanych kryjówkach, nie do końca poważny. Z postaci bezwzględnego malwersanta, cynicznego „krwiopijcy” zrobiono tu „misia przytulankę”, który niczemu nie jest winien, ludzie sami dawali mu pieniądze przecież… Potencjał aktorski niewykorzystany w pełni. Gdyby nie slangowy słowotok Murphiego, nie bardzo byłoby się z czego śmiać.

W kategoriach komediowych film moim zdaniem można ocenić na 4/10 punktów.

Zwiastun pl

 

Jedna odpowiedź na „Tower Heist: Zemsta cieciów”



Roman Rzadkowski - autor