ćwiczenia w pisaniu

Był to zimny letni dzień  oglądałam wiadomości ,w telewizji mówili coś o kolejnych znalezionych zwłokach młodej dziewczyny .W moich myślach było wiele pytań.Po co ktoś takie coś robi?Czy daje mu to satysfakcję ? Moje myśli oderwał dzwoniący telefon. W słuchawce usłyszałam głos starej koleżanki z gimnazjum .Miała się do mnie odezwać.

-Hej masz ochotę na mały spacer ?-zapytała

-No pewnie  , dawno się nie widziałyśmy i dużo mam Ci do opowiedzenia – odparłam.

-To o której się możemy spotkać ?- zapytała koleżanka.

-O 21.00.Przyjdę po Ciebie.-powiedziałam.

-To super.Pa , do zobaczenia.

Zjadłam kolację ,zadzwoniłam do mamy ,powiedziałam jej że będę pozno.Przyszłam po koleżankę i poszłyśmy do parku.Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach.Księżyc tak ładnie świecił .Zaczęłyśmy czuć się obserwowane ,obudził się w nas lęk.Niebo przysłoniły czarne chmury.Zaczęłyśmy przyspieszać.Nagle zaczęło coś szeleścić z tyłu w krzewach.Zamilkłyśmy , nasze serca biły tak mocno,jakby chciały nam wyskoczyć z gardła.Strach sparaliżował nasze ciała.Jakiś mężczyzna wyskoczył zza drzewa i chwycił Karoline .Zaczął oddalać się z nią ,ona tak bardzo krzyczała;

-„Proszę,zostaw mnie ..” . Tak bardzo się wystraszyłam , zaczęłam biec co sił w nogach w drugą stronę.

-To nie mi się miało przydażyc.. Boże !-płakałam.

Usłyszałam jakiś znajomy głos.Obróciłam głowę za siebie , ale mężczyzny już nie było.Przede mną zauważyłam Damiana ! Nie zdążyłam zapytać się go , co tu robi.

-Porwał ją..porwał mężczyzna Karolinie.Miał czarny długi  płaszcz,twarzy nie widziałam!!-krzyczałam.Doszło do mnie , że jej nie pomogłam , nawet nie próbowałam pomóc.

-Gdzie poszli ?Gdzie ,w którą stronę -zatrząsł mną Damian i zapytał.

-Tam..-pokazałam palcem.

-Musimy ją ratować , a teraz otrzyj łzy i chodzmy ! złapał mnie za rękę i pobieglismy w tamtą stronę.Długo szliśmy , oglądaliśmy się za siebie ,ale ani śladu.Czułam się jak tchórz , bo nic nie zrobiłam.Straciliśmy nadzieję , aż tu nagle zauważyliśmy świało.Było to jakaś jaskinia,o której nigdy istnieniu nie wiedziałam.

-Patrz , tam leży Karolina – powiedział kolega szeptem.

Nad jej ciałem pochylał się jakiś mężczyzna , a drugi ostrzył nóż.Wyglądali dziwnie,do tego się cieszyli.

-Hej zostawcie ją !-krzyknął odważny kolega i rzucił mi telefon.Jeden z mężczyzn zaśmiał się i odparł;

-O ,mamy kolejną ofiarę !Janek zajmij się nim , a ja załatwię sprawę z tą laską-wydał rozkaz mężczyzna.Jeden z nich pobiegł za kolegą ,a mnie nie zauważył.Siedziałam w krzakach i zastanawiałam się , co mam robić.Zauważyłam coś błyszczącego się w szczelinie.Był to nóż.Kiedy mężczyzna nachylał się nad leżąca dziewczyną , chwyciłam nóż i wbiłam go w niego .Padł na ziemię Coś do mnie krzyczał , ale po chwili zamilkł.Podbiegłam do niej.

-Nic Ci nie jest ?Karolina !-pytałam,ale ona nic mi nie odpowiadała.Była nieprzytomna.Wyjęłam z kieszeni , telefon i zadzwoniłam po pomoc.Damiana  dalej nie było ,obawiałam się ze zaraz zjawi się tamtem drugi.Policja i karetka zjawiły się dość szybko.Zaczęli poszukiwania Damiana i tego czubka.Karolina zmarła w szpitalu,nie dało się jej uratować.Po kilku dniach znaleziono zwłoki mojego kolegi , a tamtego mężczyzny nigdy nie odnaleziono.Wyprowadziłam się do innego miasta.Chodzę na terapię i probóje o tym zapomnieć . Codziennie budzę się w nocy ze łzami w oczach, boję się że on powróci.

 

 

 

Jedna odpowiedź na „Nieszczęśliwy traf”



Roman Rzadkowski - autor