ćwiczenia w pisaniu

Śmiem twierdzić, że Werter mógł być szczęśliwym człowiekiem, ale za bardzo skoncentrował się na życiu uczuciowym. Wytworzył w sobie obraz ukochanej, idealnej dziewczyny, chciał żyć i kochać się z nią, lecz niestety, nie odnalazł w jej sercu wzajemności. Być może tworzyłby z Lotą lepszą parę niż Lota z Albertem, być może też cała rodzina komisarza zyskałaby na tym, ale tego nie można sprawdzić. Faktem natomiast jest, iż młodzieniec uznał się za nieszczęśliwego i popełnił samobójstwo. Jest dla mnie przykładem, jak nie należy postępować w życiu.

W zasadzie o całym życiu Wertera zadecydowały cztery dni czerwca 16-21.1771 roku, podczas których poznał i pokochał Lotę. Zaczęło się dnia 16 czerwca, kiedy w liście do Wilhelma opisuje, w jaki sposób poznał Lotę. Zajechali pod jej dom w drodze na przyjęcie. Musieli na nią czekać. Werter spacerował pod oknami i zauważył piękną dziewczynę krojącą chleb dla sześciorga dzieci, które bardzo dziękowały za pożywienie. Następnie poszły pożegnać swoją Lotę do powozu. Wychodząc z domu przedstawiła Wertera malutkiemu chłopcu Ludwiczkowi jako kuzyna. Werter oniemiał z wrażenia, ponieważ olśniła go jej uroda i dobroć. Lota przepraszała wszystkich za opóźnienia w podróży.

W powozie rozmawiali o książkach pożyczonych Lotcie przez kuzynkę, które ona skrytykowała. I ten fakt zadziwił Wertera, ponieważ do tej pory najwyraźniej książki były jego największym autorytetem, z nich czerpał wiedzę o życiu i świecie. Nie wyobrażał sobie, aby ktokolwiek mógł je krytykować. Natomiast Lota twierdziła, iż jej życie jest szczęśliwsze i nie wierzy już powieściom. Werter rozogniony dyskutował z nią, jakby nie było w powozie innych osób. Bardzo to przeżył. W trakcie rozmowy podziwiał jej usta i policzki, był odurzony i zauroczony.

Podczas powrotu z balu tylko Werter i Lota nie zasnęli aż do leśniczówki. Werter powiedział Lotcie, że dopóki patrzy w jej oczy, nie zaśnie. Wreszcie dojechali do leśniczówki i Lota zgodziła się, by ją w przyszłości odwiedził.

Dnia 21 czerwca Werter pisze już do Wilhelma o raju, jakim jest bliskość Loty. Zachwyca się nią i miejscem przyrody, łańcuchem gór napawającym go nadziejami i radością. Wahlheim jest piękne i dzieli je od leśniczówki Loty tylko 0,5 godziny drogi. Czuje się tam wspaniale. Teraz w dodatku jak konkurent Penelopy, zapomniawszy o istnieniu Odyseusza. Dowiedział się bowiem od Loty, podczas balu, iż jest zaręczona z Albertem. To jednak nie przeszkodziło im spędzać ze sobą coraz więcej czasu.

W następnych dniach i tygodniach Lota angażuje Wertera do różnych zajęć, zleca mu  zadania, a on je chętnie wykonuje. Zadania te polegają na pomocy Lotcie w domu i wypełniają ich życie towarzyskie. Werter dowiaduje się, iż Lota opiekuje się szóstką rodzeństwa, ponieważ jej umierająca matka prosiła ją o to. Jest także podporą życiową dla swojego ojca komisarza, prowadząc mu dom. Częste spotkania z Werterem i życzliwość dla niego pozwalają mu mieć nadzieję, iż Lota nie tylko go lubi i pragnie jego towarzystwa, ale go kocha. To nie była niestety prawda.

W okresie do przyjazdu Alberta Werter spędza najszczęśliwsze chwile w swoim życiu. Potem jest już coraz gorzej. Najwyraźniej Lota opowiedziała narzeczonemu, a potem mężowi, kim jest jej przyjaciel. Albert szybko się z nim zaprzyjaźnił, a nawet razem zachwycali się podczas spacerów zaletami Loty. Mimo iż był dla Wertera uprzejmy i delikatny, to jednak był jego konkurentem i w końcu Werter przyznał w duszy, że go nie może lubić. Ucieka we wrześniu z Wahlheim po tym, jak płakał przy Lotcie i błąkał się po polach. Ona nie wyznała mu miłości, nie zdobył jej serca. W dodatku przeprowadziła z nim rozmowę w altanie. Był przy niej Albert. Werter dowiedział się, iż Lota obiecała matce opiekę nad rodziną, a Albert obiecał umierającej matce Loty opiekę nad córką. Wyznał także, iż kochają się z Lotą i zawsze będą się kochać.

Werter nie zrobił kariery dyplomatycznej. Matka pomogła mu dostać pracę w ministerstwie, ale młodzieniec traktował ją jak katorgę. Poznał wówczas hrabiego C., który zachowywał się wobec niego bardzo przyjaźnie. Wkrótce jednak zdarzyło się, iż Wertera wyprosił z przyjęcia, jakie urządził dla arystokracji. To przelało czarę goryczy, w dodatku zwierzchnik Wertera, konsul nie dawał mu spokoju w pracy. Chłopak złożył dymisję i powrócił do Wahlheim. W tym czasie Albert i Lota byli już małżeństwem. Nie przeszkodziło to Werterowi nawiązać z powrotem zażyłych kontaktów z Lotą.

Werter mógł być szczęśliwy, ale musiałby wybrać Lota lub życie poza Wahlheim, z dala od ukochanej. Tego nie potrafił. Żył wewnętrznie przekonany, iż on i Lota są dla siebie stworzeni, tylko z nią może być szczęśliwy. Pozostały świat dla niego nie istniał. Zachował się tak, jak wspomniana przez niego w pierwszym liście Leonora. Mówił, że to ona za bardzo się zaangażowała i pokochała go. On nie był temu winien. Podobnie i Lota nie była winna jego miłości i takiemu zaangażowaniu. Zrozpaczony popełnił samobójstwo, a mógł przecież wyjechać stamtąd i ułożyć sobie zupełnie inaczej życie. Uparciuch. Tak, samobójstwo niczego nie rozwiązuje, nie daje szczęścia. (790 wyrazów)



Roman Rzadkowski - autor